Wyjazdy, wizyty, wypady

Robimy listę, tupiemy nóżkami z niecierpliwości no i oczywiście troszkę się denerwujemy jak mała poradzi sobie z tak długą podróżą do Warszawy. Już tylko tydzień i będziemy rozmawiać z ludźmi, którzy znają się na rzeczy, którzy mam nadzieję podpowiedzą nam wiele, a przede wszystkim spotkamy się w realu ze znajomymi po fachu:) W najbliższy weekend będziemy tu —> czyli na weekendzie ze SMAkiem. Program zjazdu jest imponujący a my chcemy zobaczyć i dowiedzieć się jak najwięcej.
Boimy się jednak trochę podróży i tego czy w ostatniej chwili mała nie zaprotestuje tzn. czy jej organizm nie wywinie nam jakiegoś numeru. W tej chwili jest super, ale na hasło Warszawa Gabrysia jakoś dziwnie reaguje.  Zrobimy tak jak przed szczepionką, czyli Mała o planach dowie się przed samym wyjazdem:) Ostatnio zadziałało i w końcu zaszczepiliśmy Lelka przeciw pneumokokom, nad resztą szczepień mocno się zastanawiamy. Mała nie zniosła go za dobrze i zastanawiamy się czy warto narażać ją na kolejne osłabienie poszczepienne. Boimy się, że robiąc jej kolejne szczepienia, jej osłabiony organizm może złapać jakiegoś dziada. Przez tydzień Gabrysia była śpiąca, nie do życia, kilka dni utrzymywał się stan podgorączkowy, wrócił problem z opróżnianiem żołądka. Na szczęście już wszystko wraca do normy.
Najdłuższą podróż jaką Lelek odbył to wyjazdy do Olsztyna (jakieś 85 km w jedną stronę). Mała uwielbia jeździć samochodem, ale oczywiście matka panikara zastanawia się czy będzie jej wygodnie tyle czasu w wózkowym fotelu, czy da radę i mnóstwo innych historii mam w głowie:) Ojciec natomiast na lajcie nie widzi problemu i mnie uspokaja. Bo pewnie tak będzie, ale co poradzę, że już tak mam-muszę się pomartwić na zapas:)
A ostatnią podróż do Olsztyna mieliśmy w piątek. Pojechaliśmy do gastroenterologa. Brzmi strasznie co?:) Jest to po prostu lekarz od jedzenia i brzuszka, który rok temu zakładał Gabrysi PEGa. Wyobraźcie sobie, że po roku czasu otrzymaliśmy szkolenie na temat sposobu postępowania, higieny, karmienia za pomocą PEGa. Rychło w czas. Ale najważniejsze, że po roku czasu Gabrysia w końcu została zakwalifikowana do programu żywieniowego, czyli teraz będzie pod stałą opieką lekarza, systematycznie będziemy sprawdzać wyniki (do tej pory też to robiliśmy, ale na własną rękę i tylko podstawa, tu będzie cały panel) no i w końcu dostaniemy odżywki, czyli pełnowartościową dietę przemysłową. Gabrysia jest nią karmiona od dłuższego czasu, ale za to wszystko płaciliśmy sami z pieniędzy otrzymanych od Was i Waszego 1% podatku. Nie są to małe kwoty, więc zostanie nam na inne wydatki. Chociaż nie dostaniemy wszystkiego o co prosiliśmy to i tak dużo.
Nie mogę Was oczywiście zostawić bez zdjęcia:)

Dziś Lelek na zakupach w naszym ulubionym sklepie czyli Pepco. Jest to jeden z nielicznych sklepów gdzie możemy wejść i poruszać się swobodnie wózkiem. Dawno tam niestety nie byłyśmy (chyba ostatni raz jeszcze przed tracheo). Taki zwykły, banalny wypad po zakupy a ile radości. Mogłyśmy razem wybrać ubranie dla Lelka, a widok półki z zabawkami przyprawił małą o zachwyt? Jej mina bezcenna. Oczywiście nie obyło się bez zdobyczy a później lekkiego dramatu przy kasie, bo trzeba było oddać zabawkę na sekundę:) No i zabawka nie była zbyt długo uwielbiana, bo straciła zainteresowanie po godzinie na rzecz kulki winogrona:) No ale to jest normalne u dwuletnich dzieci, że za długo bawić się jedną rzeczą nie można:)

This entry was posted in codzienność, leczenie. Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *